Miesięcznik Finansowy Bank | 19 listopad 2010

* Pokazana okładka tytułu jest aktualną okładką tytułu Miesięcznik Finansowy Bank. Kiosk24.pl nie gwarantuje, że czytany artykuł pochodzi z numeru, którego okładka jest prezentowana.
Z Wojciechem Kwaśniakiem, doradcą prezesa NBP, w latach 2000-2007 generalnym inspektorem nadzoru bankowego, rozmawia Beata Tomaszkiewicz
Słyszymy od kilkunastu tygodni o tym, że rząd chce nałożyć podatek na banki. A choć koniec roku jest bliski i strategie na 2011 r. w wielu instytucjach bliskie ukończenia, nadal nie wiadomo, jakiej wysokości to będzie podatek, od czego płacony i po co on nam w Polsce?
- Przede wszystkim nie wiemy, w jakim celu ma być na banki nałożony nowy podatek. Czy chcemy opodatkować banki, bo system był źle zarządzany, a koszty przywracania jego stabilności poniósł podatnik i teraz chce odzyskać te środki? Tak jest w kilku państwach Europy - np. w Belgii, Niemczech czy Wielkiej Brytanii, gdzie te działania są uzasadnione. Jednak problem ten nie dotyczy Polski, bo polski podatnik nie wyłożył w obecnym kryzysie na sektor bankowy ani złotego.
Drugi powód - chcemy opodatkować banki po to, by stworzyć fundusz, z którego będą one otrzymywały w przyszłości, w razie problemów, pomoc. Takie rozwiązanie przyjmują Niemcy, ale w Polsce od 15 lat banki płacą specjalną składkę na tzw. fundusz pomocowy BFG, co jest dla nich kosztem i swoistym parapodatkiem. Warto pamiętać, że w nie tak odległych poprzednich latach kryzysowych instytucje zagrożone korzystały z pożyczek z tego funduszu, a pożyczone środki wróciły doń, powiększając poziom jego skapitalizowania.
Trzecim powodem wprowadzenia nowego podatku może być aspekt związany z podniesieniem w całej Europie poziomu gwarantowanych depozytów z 50 do 100 tys. euro. W dodatku wyłączono udział własny klienta, więc obecnie odzyska on wszystko, co ulokował w bankach do wysokości kwoty gwarantowanej. Skoro więc zwiększono gwarancje i skrócono czas wypłaty gwarantowanych depozytów do 20 dni, a planuje skrócić się go do 7 dni oraz rozszerzyć zakres gwarancji na podmioty gospodarcze, to pojawia się pytanie, na ile fundusze gwarantujące wypłatę depozytów są odpowiednio skapitalizowane, by efektywnie zabezpieczyć system. Jeśli nie są, należy podnieść wysokość składki. W Unii dodatkowo pojawia się także pomysł utworzenia w poszczególnych krajach członkowskich specfunduszy tzw. resolution fund do efektywnej likwidacji banków zbyt dużych, by upaść, ale i zbyt dużych, by je ratować, żeby dalej działały. Również i tutaj ostatecznie jako głównego płatnika wskazuje się system bankowy.
Zupełnie czymś innym jest, gdy podatkiem bankowym chcemy załatać problemy budżetowe - tak jak to się dzieje np. na Węgrzech. Zachodzi zatem pytanie, jak koszty finansowania budżetu zostaną rozłożone. Czy na wszystkie podmioty i obywateli według jasnych i czytelnych zasad, czy też wyłącznie na wybrane grupy. W Polsce mówi się o wybranej grupie, która ma być tym podatkiem obciążona - są to banki. Jednak np. w UE jest zgłaszana dodatkowa propozycja, by do sfinansowania budżetu unijnego dołożyły się nie tylko banki, ale również linie lotnicze i telekomunikacja. Każda taka decyzja powodować będzie określone skutki dla rozwoju danej branży, jej konkurencyjności czy też możliwości przenoszenia przez nią tych dodatkowych kosztów na innych uczestników rynku bądź stosowania arbitrażu międzynarodowego. Stąd właśnie potrzeba odpowiedzialnego działania i dokonania wszechstronnych analiz przed podjęciem ostatecznych decyzji.
(...)
Artykuł w całości jako plik PDF do pobrania znajduje się w zakładce Opis w ofercie tytułu BANK Miesięcznik finansowy
Wróć do czytelni