Miesięcznik Finansowy Bank | 29 wrzesień 2010

* Pokazana okładka tytułu jest aktualną okładką tytułu Miesięcznik Finansowy Bank. Kiosk24.pl nie gwarantuje, że czytany artykuł pochodzi z numeru, którego okładka jest prezentowana.
Z Danutą Kowalczyk, prezes Mazowieckiego Banku Regionalnego, rozmawiali Przemysław Barbrich i Jan Osiecki
Słowo kryzys jest na świecie nadal odmieniane przez wszystkie możliwe przypadki. Kiedy patrzy pani na ekonomiczną mapę Europy i widzi tę samotną zieloną wyspę, którą stała się Polska - to jakie ma pani wrażenie?
- Sądzę, że już zaczął się marsz ku wzrostowi gospodarczemu i poprawie koniunktury. Natomiast musimy być bardzo czujni i pamiętać o tym, że kryzys był bardzo głęboki.
Dla bankowości spółdzielczej również?
- Nie. Kryzys nie dotknął nas tak bardzo, ponieważ banki spółdzielcze podchodzą niezwykle ostrożnie do prowadzenia biznesu i współpracy z klientami.
Ale chociaż jesteśmy zieloną wyspą, to musimy wciąż brać pod uwagę zagrożenia, które cały czas występują.
Jakie?
- To, że dla banków trudny czas jeszcze się nie skończył. Osoby, które zaciągnęły kredyty, mogą teraz stać się ofiarami kryzysu, bo redukcje w firmach się nie skończyły. A w związku z tym może pogorszyć się jakość portfeli kredytowych. Dlatego musimy monitorować sytuację i pomagać klientom, stać się dla nich rzeczywistymi doradcami.
Chce pani powiedzieć, że w bankowości spółdzielczej może pojawić się problem z klientami, którzy przeliczyli się i wzięli zbyt duże kredyty, a teraz nie będą w stanie ich spłacić? Jeszcze niedawno mówiło się, że ten problem mają tylko banki komercyjne.
- Banków spółdzielczych ta sytuacja również dotyczy, ale w dużo mniejszej skali niż banków komercyjnych.
Dlaczego?
- Banki spółdzielcze ostrożnie podchodzą do prowadzonego biznesu, a przede wszystkim dobrze znają swoich klientów. Praktycznie wiemy o nich wszystko, bo znamy się wręcz od wielu pokoleń. Dzięki tej wiedzy jesteśmy bardziej wstrzemięźliwi w udzielaniu pożyczek. Bliska znajomość z klientem powoduje również, że w ramach doradztwa nie sprzedajemy im niedopasowanych czy kłopotliwych produktów tylko po to, żeby na nich zarobić.
Każdy bankowiec, szczególnie z grupy zarządzającej bankami, oprócz tabeli, statystyk, ma swoje własne sposoby na to, żeby móc powiedzieć, że za trzy miesiące, pół roku, rok będzie lepiej. Na pewno czyta pani dziesiątki raportów, analiz, ale czy ma pani jakieś własne intuicyjne przekonane, że sytuacja ekonomiczna i gospodarcza się poprawi?
- Jestem kredytowcem od dwudziestu paru lat, dlatego wszelkie informacje są dla mnie bardzo istotne. Ale rzeczywiście opieram się głównie na swoim doświadczeniu. I kiedy trzeba zdecydować o przyznaniu kredytu, to dokumenty, które dostaję od klienta, są oczywiście ważne, ale równie istotne jest to, jak postrzegamy dany biznes. I nie mylę się, bo lata doświadczeń wyrabiają u człowieka pewne, nazwijmy to intuicyjne wyczucie.
Kobieca intuicja?
- Nie (śmiech). Zdecydowanie fachowa wiedza.
Tylko i wyłącznie? Nie ma tam żadnego pierwiastka kobiecej intuicji?
- Może trochę tak (śmiech).
(...)
Artykuł w całości jako plik PDF do pobrania znajduje się w zakładce Opis w ofercie tytułu BANK Miesięcznik finansowy
Wróć do czytelni