Miesięcznik Finansowy Bank | 04 sierpień 2008

* Pokazana okładka tytułu jest aktualną okładką tytułu Miesięcznik Finansowy Bank. Kiosk24.pl nie gwarantuje, że czytany artykuł pochodzi z numeru, którego okładka jest prezentowana.
Rozmowa z dr. Krzysztofem Kalickim, prezesem zarządu Deutsche Bank Polska SA.
- Jaka jest perspektywa dla polskiego sektora bankowego w kontekście wzrostu inflacji, zagrożenia wzrostem kredytów nieregularnych i echa kryzysu subprime?
- Ta sytuacja oddziaływać będzie wielokierunkowo, niekoniecznie tylko negatywnie. Na pewno wzrost inflacji będzie oznaczał wzrost stóp procentowych, a to nigdy bankom bardzo nie szkodziło w krótkim okresie. Myślę, że początkowo wpływać będzie na zwiększenie przychodów odsetkowych. Natomiast w długim okresie, oczywiście powstaje problem – im wyższe będą stopy procentowe, a w szczególności realne, tym bardziej będzie to zagrażało popytowi wewnętrznemu, inwestycjom, finansowaniu wydatków mieszkaniowych oraz konsumpcyjnych. Wysokie realne stopy procentowe i drogi kredyt, hamując popyt, w perspektywie średniookresowej mogą negatywnie oddziaływać na rozwój całości biznesu sektora
bankowego. Jeżeli chodzi o echo subprime, to już widać, że są negatywne efekty tego zdarzenia dla całego świata, w tym również dla Polski. Nie przekładają się one bezpośrednio – w tym sensie, że można stwierdzić, że polskie banki gdziekolwiek straciły na tych instrumentach. Natomiast efekt wzrostu marż związanych ze wzrostem wyceny ryzyka na rynkach globalnych powoduje, że dzisiaj dostęp do kapitałów własnych i pożyczkowych, zarówno dla banków, jak i przedsiębiorstw, stał się znacznie droższy i trudniejszy. Skutecznie zadziałał tu efekt arbitrażu między rynkiem krajowym i zagranicznym. Wiemy, że w tej chwili kilka polskich instytucji opóźnia wejście na rynki międzynarodowe, czekając na poprawę warunków – czyli zmniejszenie się spreadów na tych rynkach. Koszt do kapitału zagranicznego bardzo podrożał, zarówno dla sektora publicznego, jak i prywatnego. Ostrożniejsze wyceny ryzyka, wyższe jego koszty na rynkach międzynarodowych, przenoszą się również na rynek krajowy. Nikt nikogo nie zmusi do tego, żeby pożyczać taniej niż benchmarkowe dochody, jakie można osiągnąć na rynkach zagranicznych. Z drugiej strony trzeba patrzeć na Polskę w trochę inny sposób – uwzględniając fakt, że dosyć duże środki – niezależnie od tego, co się dzieje na rynkach międzynarodowych – napływają z Unii Europejskiej pod konkretne programy inwestycyjne. Myślę, że ten czynnik będzie łagodził negatywny wpływ na polski rynek skutków wycen hipotek amerykańskich i różnych instrumentów pochodnych związanych z tymi hipotekami.
(...)
Artykuł w całości jako plik PDF do pobrania znajduje się w zakładce Opis w ofercie tytułu BANK Miesięcznik Finansowy
Wróć do czytelni