Miesięcznik Finansowy Bank | 07 listopad 2007

* Pokazana okładka tytułu jest aktualną okładką tytułu Miesięcznik Finansowy Bank. Kiosk24.pl nie gwarantuje, że czytany artykuł pochodzi z numeru, którego okładka jest prezentowana.
W nadzorze bez zmian?
Rynek kapitałowy, a szczególnie sektor bankowy w ostatnich miesiącach poddany był burzliwej próbie przymiarki do zmiany sprawowania nadzoru z tzw. sektorowego na zintegrowany. Nie wiadomo, czy banki przejdą ostatecznie od 1 stycznia pod kuratelę Komisji Nadzoru Finansowego.
Gdy już niemal wszyscy byli przekonani, że fuzja Komisji Nadzoru Bankowego z Komisją Nadzoru Finansowego to kwestia zaledwie dni, pojawiły się informacje o możliwości jej przesunięcia w czasie. A nawet spekulacje o nowym podejściu do kwestii nadzoru. Niektórzy – zawsze jednak nieoficjalnie i anonimowo – mówili, iż Komisja Nadzoru Finansowego nie była przygotowana na przejęcie obowiązków od Komisji Nadzoru Bankowego. Podkreślali, iż Narodowy Bank Polski oraz Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego postawiono w bardzo trudnej sytuacji – wszak wyodrębnienie w stosunkowo krótkim czasie GINB-u ze struktur NBP jest nie tylko zadaniem niełatwym, ale może także grozić chwilowym pogorszeniem jakości prac nadzoru. W końcu pojawiały się i takie informacje, iż zmiana w podejściu do nadzoru związana jest z osobą obecnego przewodniczącego KNF.
Integracja zamrożona
Na początku lipca br. przyszła informacja z Ministerstwa Finansów (MF) i NBP o tym, że proces integracji podmiotów sprawujących kuratelę nad rynkiem finansowym w jedno ciało ma zostać odsunięty w czasie. Zmiana w podejściu do kwestii sprawowania nadzoru na rynkiem finansowym spowodowała, że pojawiły się pytania o to, czy proponowane „zamrożenie” procesu integracji ma charakter stały czy też przejściowy? Z wypowiedzi przedstawicieli MF można wnioskować, iż chodzi o odłożenie w czasie procesu – a nie o proste porzucenie całej koncepcji. Nadal bowiem jest mowa o przesunięciu o 5 lat procesu integracji, co najmniej do roku 2012. Propozycja takiego odłożenia w czasie zmian w nadzorze argumentowana jest troską o stabilność sektora bankowego. Takie podejście do zagadnienia integracji nadzoru jest po części odpowiedzią na argumenty, jakie wysuwane były przez przeciwników ustawy o nadzorze finansowym. W zeszłym roku wskazywali oni, iż konsolidacja nadzoru jest światowym trendem i powinno to następować także w Polsce. Ale na drodze długotrwałych, ewolucyjnych zmian (cokolwiek to oznacza), a nie mechanicznego połączenia funkcjonujących wówczas trzech organów nadzoru w jeden.
Zwolennicy kontra przeciwnicy
Jedną z zalet wskazywaną przez zwolenników pozostawienia nadzoru w obecnym kształcie , czy też zbliżonym do obecnego jest to, że w sytuacji krytycznej, gdy np. bank centralny musiałby wystąpić jako kredytodawca tzw. ostatniej szansy, bliska współpraca pomiędzy bankiem centralnym a nadzorem jest po prostu nieodzowna. Kolejnym argumentem na to, iż właściwe wydaje się pozostawienie nadzoru bankowego przy NBP (przynajmniej na jakiś czas) jest to, iż dotychczas taka forma sprawowania nadzoru sprawdziła się i jest uznawana za działającą całkiem dobrze (tak wskazuje chociażby EBC w opinii CON/2006/39, jak też raport misji Banku Światowego i IMF z 2000 roku).
Problemem z kolei wskazywanym przez przeciwników pozostawienia nadzoru nad bankami poza KNF jest to, iż postępująca integracja rynku finansowego, gdzie coraz częściej spotyka się podmioty, które zasięgiem swojej działalności obejmują więcej niż jeden sektor tegoż rynku, działając np. zarówno w sektorze ubezpieczeniowym i bankowym, niejako wymusza jak najściślejszą współpracę. Sprawowanie nadzoru w formie tzw. zintegrowanej pozwoli na eliminację krzyżujących się kompetencji różnych podmiotów nadzorujących. Szczególnie jest to istotne w przypadku holdingów, konglomeratów finansowych czy też innych podmiotów podlegających kilku instytucjom nadzorującym. Nadzór „zintegrowany”, ze względu na swą wielkość, rzeczywiście może przynieść tzw. korzyści skali. Z drugiej strony wielkość czy też zbyt duża szerokość kompetencji, a co za tym idzie i obowiązków nałożonych na nadzorcę, mogą z czasem okazać się słabością tej instytucji. Integracja może prowadzić do wzrostu efektywności, lepszej organizacji, wykorzystania posiadanych zasobów, ale może też wywoływać zmniejszenie efektywności i dezorganizację pracy. Innym podnoszonym argumentem przemawiającym na korzyść integracji nadzoru jest eliminowanie obowiązków informacyjnych nałożonych na nadzorowane podmioty. Stworzenie jednego podmiotu nadzorującego mogłoby pozwolić na łatwiejsze, szybsze, a także tańsze wykonywanie tych obowiązków.
Obserwując zmiany w nadzorze nad rynkiem finansowym można dostrzec jeszcze jeden trend – oddzielenie funkcji nadzorczych od banku centralnego, a co za tym idzie rozdzielenie sprawowania polityki pieniężnej od polityki nadzorczej.
Wskazanie rozwiązania najlepszego jest niezwykle trudne. O ile w ogóle możliwe. Jeśli przyjęte rozwiązania będą nieprzemyślane, tworzone tylko ad hoc i wyłącznie na potrzebę chwili doprowadzą do pogorszenia sytuacji. Spokojne wypracowanie koncepcji wydaje się być dobrym rozwiązaniem.
A może koordynator...
W związku z planowanym pozostawieniem co najmniej dwóch nadzorców pojawiła się potrzeba utworzenia ciała koordynującego współpracę instytucji zaangażowanych w sprawowanie pieczy nad rynkiem finansowym, czyli współpracę pomiędzy przede wszystkim NBP, KNF i KNB (a także może i ZBP). Podmiotem koordynującym miałby się stać Komitet Stabilności Finansowej. Takie gremium zostało wspomniane w Opinii Europejskiego Banku Centralnego z 9 marca 2006 w sprawie projektu ustawy o nadzorze nad instytucjami finansowymi (CON/2006/15). Komitet ten, zgodnie z poglądem wyrażonym w opinii EBC, miałby być ciałem „wspierającym współpracę i wymianę informacji pomiędzy właściwymi władzami, włączając w to Ministerstwo Finansów”. Ważną kwestią wskazaną w tejże opinii jest fakt, iż w komitet miałby przyjąć „wspólną odpowiedzialność za stabilność i regulację systemu finansowego”. W swej opinii EBC wskazuje na istnienie podobnych rozwiązań chociażby w Austrii oraz na Węgrzech. Wymiana informacji pomiędzy tymi instytucjami mogłaby następować także na forum jakiejś specjalnej, oczywiście nieupolitycznionej rady konsultacyjnej.
W kwestii modelu, jaki powinien zostać przyjęty dla sprawowania nadzoru nad rynkiem finansowym popłynęło już wiele słów i szkoda miejsca, by znów je tu szczegółowo przytaczać. Zarówno przyjęcie tzw. sektorowego, jak i „zintegrowanego”, zwanego przez niektórych skonsolidowanym (pierwsza nazwa w obecnym stanie prawnym stosowana do ciała, jakim miałaby być KNF wydaje się być bardziej poprawna) ma swoje zalety jak i wady. Przeciwnicy i zwolennicy poszczególnych rozwiązań starli się dość mocno. Teraz wydaje się że spór nie będzie już aż tak ostry: części dotychczasowych zwolenników integracji nadzoru z oczywistych względów nie wypada stawać przeciwko proponowanym rozwiązaniom. Dzięki wskazaniu, iż mamy do czynienia z zawieszeniem czy też zamrożeniem procesu integracji nadzoru, a nie z odejściem od pomysłu nadzoru zintegrowanego, wydaje się, że pomysł ten nie jest skazany na porażkę; co więcej, będzie szeroko popierany. Może zatem ustawodawca, dokonując zmian w ustawie o nadzorze finansowym, uwzględni też inne głosy, obejmując nim także spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe, firmy leasingowe czy też pośredników kredytowych i doradców finansowych. Od dłuższego czasu mowa jest także o potrzebie objęcia nadzorem pośredników finansowych. Czy dokonując zmian w związku z „zamrożeniem” integracji nadzoru, możliwe byłoby zintensyfikowanie prac nad kwestią objęcia nadzorem podmiotów dotychczas pozostających poza nim? Z pewnością tak.
Na ocenę konkretnych rozwiązań trzeba poczekać prawdopodobnie kilka miesięcy. Chyba że za jakiś czas okaże się, że nie znowelizowano ustawy, a co za tym idzie w Polsce powstanie jednak w zintegrowany model nadzoru nad rynkiem finansowym.
Autor jest prawnikiem, pracuje w NBP – artykuł jednak wyraża jego osobiste przekonania i poglądy
Jaka ustawa o nadzorze?
Podstawową zmianą, jaka miałaby być wprowadzona do ustawy o nadzorze jest przesunięcie połączenia KNF z KNB i likwidacji GINB na dzień 31 grudnia 2012 roku, a nie 31 grudnia 2007 roku. Projekt zakłada również, iż przewodniczącym Komisji Nadzoru Bankowego do 2013 r. miałby być prezes lub wyznaczony przez niego wiceprezes NBP, a zastępcą przewodniczącego – minister właściwy ds. instytucji finansowych lub osoba przez niego delegowana. W skład KNB weszliby jeszcze ponadto:
przewodniczący KNF lub wyznaczony przez niego Zastępca,
przedstawiciel Prezydenta RP
prezes zarządu BFG,
przedstawiciel ministra właściwego ds. instytucji finansowych,
Generalny Inspektor Nadzoru Bankowego.
W projekcie nowelizacji ustawy przewidziano możliwość utworzenia przez NBP w porozumieniu z Komisją Nadzoru Bankowego, Komisją Nadzoru Finansowego, Bankowym Funduszem Gwarancyjnym oraz ministrem właściwym do spraw instytucji finansowych Komitetu Stabilności Finansowej, w skład którego weszłyby osoby z NBP, MF, KNF, GINB, BFG oraz przedstawiciel Prezydenta RP. Zgodnie z projektem trzej zastępcy przewodniczącego KNF mieliby być powoływani przez Prezesa Rady Ministrów na wniosek przewodniczącego KNF, ministra właściwego ds. instytucji finansowych oraz prezesa NBP.
Michał Grabowski
Wróć do czytelni