Gazeta Bankowa | 18 listopad 2008

* Pokazana okładka tytułu jest aktualną okładką tytułu Gazeta Bankowa. Kiosk24.pl nie gwarantuje, że czytany artykuł pochodzi z numeru, którego okładka jest prezentowana.
Pokolenie dzisiejszych dwudziestolatków to rówieśnicy „Gazety Bankowej”. Nikt tak jak właśnie młodzi ludzie nie napędza sektora bankowego i popycha go w stronę innowacyjności. Zwłaszcza że korzystają z narzędzi, o których nam w ich wieku nawet się nie śniło.
Kiedy rodzili się rówieśnicy „Gazety Bankowej” byłem uczniem liceum, a mój jedyny kontakt z produktem bankowym to zlikwidowana parę lat wcześniej książeczka SKO. Swoje pieniądze nosiłem w kieszeni. Nie oszczędzałem – zresztą nie miałoby to sensu przy ówczesnej inflacji. Kiedy rodzili się nasi rówieśnicy na rynku – jeszcze nie do końca wolnym – ukazał się pierwszy numer jednego z najbardziej opiniotwórczych magazynów dotyczących wolnego rynku oraz świata finansów. To była właśnie „Gazeta Bankowa”.
Rachunek? Przynajmniej dwa
Kiedy miałem 20 lat, byłem studentem i banki budziły we mnie niechęć. Oczywiście wiedziałem, że założę rachunek w banku. Ale była to dla mnie odległa i nierealna przyszłość. Supernowoczesną możliwością wydawało mi się korzystanie z książeczki czekowej. Faktycznie zawsze nosiłem z sobą taką książeczkę, książeczkę mojej mamy, która na każdym czeku wypisała moje imię i nazwisko (na wypadek gdyby ktoś książeczkę mi ukradł) i kwotę (na wypadek gdybym chciał zaszaleć – w końcu byłem młodym studentem). Czeki można było zrealizować tylko jeden dziennie, w każdym urzędzie pocztowym w Polsce – zawsze między godziną 10 a 18. Wówczas taka możliwość wydawała mi się szczytem wygody. O kartach kredytowych nie myślałem wcale. Oczywiście wiedziałem, że istnieją. Pojawiały się w powieściach sensacyjnych oraz w amerykańskich filmach. Zwykle jednak ten atrybut służył głównym bohaterom do otwierania zamków (karty były przecież płaskie i dawały się włożyć w szparę między drzwiami a framugą). Stereotyp dotyczący kart kredytowych był prosty – to narzędzie ludzi bogatych, a więc pozostające poza zasięgiem przeciętnego Polaka.
(...)
Paweł Pietkun
Artykuł w całości jako plik PDF do pobrania znajduje się w zakładce Opis w ofercie tytułu Gazeta Bankowa
Wróć do czytelni