Gazeta Bankowa | 22 wrzesień 2006

* Pokazana okładka tytułu jest aktualną okładką tytułu Gazeta Bankowa. Kiosk24.pl nie gwarantuje, że czytany artykuł pochodzi z numeru, którego okładka jest prezentowana.
Mimo doskonałych perspektyw, sformowany przez socjalistów rząd Węgier doprowadził kraj na skraj bankructwa i rewolucji.
Zwiększająca się inflacja, niepokoje na budapeszteńskiej giełdzie i jedyne w ostatnich latach w Europie tak krwawe protesty społeczne są związane bezpośrednio ze stanem gospodarki a szczególnie z nieopatrznym przyznaniem się socjalistycznego premiera Węgier Ferenca Gyurcsanyego do doprowadzenia do katastrofy finansów publicznych i kryzysu, którego zażegnanie będzie wymagało od społeczeństwa reform, bez których z kraju mogą wycofać się zagraniczni inwestorzy.
Protesty w stolicy kraju zostały stłumione przez policję, ale kilkakrotnie manifestanci pojawiali się przed węgierskim parlamentem, domagając się natychmiastowego ustąpienia obecnego rządu i powołania rządu jedności narodowej, który przeprowadzi reformy w sposób najmniej bolesny dla jego mieszkańców. Ekonomiści przestrzegają jednak, że reformy, które czekają Węgrów muszą być bolesne, bo gospodarka mimo pozornie doskonałej kondycji jeszcze kilka miesięcy temu, obecnie jest w agonii. Coraz poważniejsza jest groźba wycofywania zagranicznych inwestycji znad Dunaju. Już pierwszego dnia po opublikowaniu oświadczenia premiera inwestorzy zaczęli pozbywać się forintów doprowadzając do największej w UE inflacji. Zagraniczne banki posiadające udziały w węgierskim rynku bankowym przewidują, że w ciągu trzech miesięcy forint osłabi się do 280 za euro, kiedy jeszcze 18 września za jedno euro Węgrzy płacili 270 forintów. Niezbędne na Węgrzech reformy powinny objąć zwiększenie podatków - w tym VAT i podatków korporacyjnych, zwiększenie obowiązkowych pracowniczych składek ubezpieczeniowych, zwiększenie cen energii, wprowadzenie wysokich opłat za służbę zdrowia i edukację.
PROGNOZY BYŁY WYSOKIE
Jeszcze niedawno stabilne i silne ekonomicznie Węgry - z dużo mniejszym niż w pozostałych krajach regionu bezrobociem, ale także z niepokojąco wysoką inflacją - były celem skrupulatnych badań analityków OECD. Ekonomiści byli zgodni - kraj wymagał wielu reform, bo choć gospodarka utrzymywała się w tendencji wzrostowej, mechanizmy odpowiadające za utrzymywanie w kraju gospodarki wolnorynkowej z prawdziwego zdarzenia były przez ostatnie rządy zaniedbywane. Oddaliły się węgierskie deklaracje przystąpienia do strefy euro w 2010 r.
Reformy, które czekają Węgrów jeszcze w tym roku to zmiany w systemie emerytalnym, gruntowna przebudowa systemu podatkowego oraz likwidacja większości zabezpieczeń socjalnych.
Niezbędna będzie zmiana budżetu i bezwzględne zrealizowanie jego wszystkich założeń. To - przy obecnym zadłużeniu Węgier - jest podstawą odzyskania pełnej wiarygodności budżetowej wewnątrz Unii Europejskiej. Wszelkie ponadplanowe dochody budżetowe - zamiast na bieżące wydatki - powinny zostać wykorzystane na redukcję długów zagranicznych i publicznego Republiki Węgierskiej. Dotychczasowe, często chybione z ekonomicznego punktu widzenia, cele polityczne oraz napięcia między rządem a bankiem centralnym wprowadziły na Węgrzech niezdrowy klimat finansowej niestabilności.
POLSKA BEZPIECZNA
Tąpnięcie węgierskiej gospodarki nie będzie jednak zagrożeniem dla pozostałych gospodarek regionu.
- Przynajmniej w ujęciu długookresowym ten kryzys nie powinien mieć wpływu ani na polską giełdę, ani na stabilność naszej waluty - mówi Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha. - Nie chciałbym w zupełności wykluczyć wpływu krótkookresowego, który może być zauważony poprzez impuls na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, choć pozostanie on bez wpływu na gospodarkę.
Jabłoński podkreśla, że polska gospodarka nie jest aż tak uzależniona od polityki, a jej faktyczną oceną są inwestycje zagraniczne i poprawiająca się koniunktura. Dlatego inwestorzy są spokojni, nawet w przypadku deklaracji o możliwościach przeprowadzenia wcześniejszych wyborów parlamentarnych w kraju.
Paweł Pietkun
Wróć do czytelni