Czytelnia Kiosk24.pl

Ubezpieczeniowe paragrafy (numer 30/2006)

Gazeta Bankowa | 27 lipiec 2006


Gazeta Bankowa

Zamów prenumeratę tego tytułu

* Pokazana okładka tytułu jest aktualną okładką tytułu Gazeta Bankowa. Kiosk24.pl nie gwarantuje, że czytany artykuł pochodzi z numeru, którego okładka jest prezentowana.

W Sejmie toczą się prace nad planowanymi zmianami prawa ubezpieczeń gospodarczych. To kolejny etap reformy tej dziedziny prawa. Warto jednak zawczasu zastanowić się, co ta reforma przyniesie w praktyce. Diabeł tkwi bowiem w szczegółach.

Regulacje prawa ubezpieczeń gospodarczych znajdują się na styku kilku podstawowych dziedzin prawa, takich jak prawo cywilne, czy prawo administracyjne. Przepisy z tego zakresu ujęte są w trzech kodeksach: cywilnym, handlowym i morskim. O ile przepisy tego ostatniego uznawane są za odpowiadające najwyższym standardom światowym, zaś kodeks handlowy poświęca ubezpieczeniom niewiele miejsca, to kodeks cywilny z 1964 roku, zawierający definicje umowy ubezpieczenia, trudno uznać za nowoczesny pod tym względem. W chwili obecnej trwają prace nad nowym prawem, mające przynieść istotne zmiany. Poza kodeksem zmienione mają być ustawy o działalności ubezpieczeniowej, o ubezpieczeniach obowiązkowych, o Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczeń Komunikacyjnych, o nadzorze ubezpieczeniowym i emerytalnym, o Rzeczniku Ubezpieczonych oraz o pośrednictwie ubezpieczeniowym. Poprzednia kompleksowa nowelizacja prawa ubezpieczeń gospodarczych miała miejsce w 2003 r. Kolejna ma być uzupełnieniem ówczesnej reformy.
Dotąd wiele uwagi poświęcono kwestiom związanym z planowanym wprowadzeniem jednolitego nadzoru finansowego, którym miałby zostać objęty także rynek ubezpieczeń. Warto jednak zwrócić także uwagę - z konieczności wyrywkowo - na niektóre szczegółowe problemy związane z innymi regulacjami prawa ubezpieczeniowego, być może bardziej odczuwalne przez obywateli. Wiele dysfunkcyjnych przepisów obowiązujących do tej pory ma być poprawionych, jednakże inne pomysły wciąż pozostawiają pewne wątpliwości - i tym warto przyjrzeć się bliżej.

REGRES TO NIE POSTĘP
Dużym problemem może się okazać wprowadzenie tzw. regresu do sprawców wypadków komunikacyjnych i ich ubezpieczycieli OC, z tytułu udzielanych świadczeń zdrowotnych. Pojawiły się już nawet opinie, że może to w praktyce oznaczać wzrost składki ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej nawet o 60 proc. Zwiększenie, niejako tylnymi drzwiami i przez przypadek quasi-podatku, za jaki bywa uważana składka OC, dla wszystkich posiadaczy pojazdów - czyli kilkunastu milionów ludzi - to olbrzymia operacja o trudnych do przewidzenia konsekwencjach.
- W Polsce panuje relikt myślenia, że kto ma samochód, ten jest bogaty, że na biednego nie trafiło - mówi prof. Eugeniusz Kowalewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, znany specjalista w dziedzinie ubezpieczeń gospodarczych. - Wbrew twierdzeniom niektórych polityków, w krajach Unii Europejskiej wcale nie funkcjonują podobne rozwiązania. Do takiego regresu potrzebna jest podstawa ustawowa. Według projektów zmian w polskim prawie, podstawa taka zostanie wprowadzona tylko do sprawców wypadków komunikacyjnych. A co ze sprawcami innych wypadków? Statystycznie, największy odsetek wypadków stanowią wypadki przy pracy i choroby zawodowe, a następnie wypadki w rolnictwie. Dlaczego więc akurat pomyślano tylko o komunikacyjnych? To niekonstytucyjne rozwiązanie i Trybunał Konstytucyjny zakwestionuje taką ustawę. Jeśli chodzi o wypadki w rolnictwie, można się spodziewać, że w razie próby zmiany obecnego stanu prawnego od razu zaczną się manifestacje rolników. Rolnikom zapewniono dumpingowy poziom składek i kar. Gdyby zatem wprowadzono regres do rolników, a wiadomo że dwadzieścia lub więcej procent z nich nie zawiera ubezpieczenia, wielu musiałoby płacić z własnej kieszeni. Tymczasem w Niemczech na przykład instytucjom ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego przyznano regres do wszystkich podmiotów odpowiedzialnych cywilnie za delikwenta, który trafił do szpitala.
Prof. Eugeniusz Kowalewski uważa, że jeśli np. Narodowemu Funduszowi Zdrowia przyznane zostanie prawo regresu, zakłady ubezpieczeń zaczną kwestionować wysokość stawek za leczenie. Projekt ustawy zakłada ryczałtowe ściąganie kwot od zakładów ubezpieczeń. Prof. Kowalewski przewiduje więc, że ubezpieczyciele zwrócą się w tej sytuacji do sądów. Ponieważ zaś przeciętny okres trwania sprawy cywilnej w Warszawie to 5-6 lat, pieniądze z pewnością nie zostaną odzyskane od razu.

POŚREDNIKOM JEST ŚREDNIO
Wiele krytycznych uwag budzi obecny kształt prawa o pośrednictwie ubezpieczeniowym i w czasie prac nad nowelizacją ustawy pewne sugestie zmian powinny zostać wzięte pod uwagę. Nie może jednak np. podlegać dyskusji wysokość sumy gwarancyjnej w polisie ubezpieczenia OC brokera, chroniącej jego klientów od negatywnych skutków jego działalności. Broker ubezpieczeniowy podlega z tytułu wykonywania działalności brokerskiej obowiązkowemu ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej, obejmującemu szkody wyrządzone osobie poszukującej ochrony ubezpieczeniowej, ubezpieczającemu, ubezpieczonemu lub osobie uprawnionej z umowy ubezpieczenia, w tym także szkody wyrządzone przez osoby fizyczne, przez które broker ubezpieczeniowy wykonuje czynności brokerskie oraz inne określone prawem podmioty. Minimalna suma gwarancyjna ubezpieczenia OC w odniesieniu do jednego zdarzenia, którego skutki są objęte umową tego ubezpieczenia, wynosi równowartość miliona euro w złotych oraz półtora miliona euro w odniesieniu do wszystkich takich zdarzeń. Wymogi w tej dziedzinie postawiła Unia Europejska i nie ma tu pola do manewru. Podobnie, w wyniku implementacji unijnej dyrektywy o pośrednictwie, broker musi dawać rękojmię, spełniać kryterium dobrej reputacji (podobnie jak np. adwokaci i radcowie prawni). Mimo to kary, jakie organy nadzoru mogą wymierzać brokerom za naruszenia przepisów, można uznać za drakońskie - kara w wysokości 3-miesięcznej prowizji brokera może oznaczać wyrok śmierci dla jego firmy.
Pojawia się też pytanie, czemu służą zezwolenia brokerskie? Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym obowiązuje niejako podwójne licencjonowanie działalności brokerskiej. Tymczasem zaś zniesiono wymóg koncesjonowania działalności agentów ubezpieczeniowych, ponieważ organ nadzoru nie miał mocy przerobowych, by zająć się tak wielką liczbą koncesji. Dyrektywa unijna zawiera natomiast jedynie wymóg rejestracji pośredników ubezpieczeniowych i nie ma tam mowy o koncesjach czy zezwoleniach. Polski broker jest w związku z tym w gorszej sytuacji niż unijny. Ten ostatni może bowiem działać bez zezwolenia - wystarczy jeśli jest tylko zarejestrowany, natomiast polski musi mieć dwa zezwolenia i rozpoczynając działalność przejść przez dwie procedury.
Duże niejasności wywołuje obowiązek szkoleń dla agentów i brokerów. Rozporządzenie, które go wprowadza, precyzuje zakres tematów i limit godzinowy szkoleń. Nie precyzuje jednak, kto ma prowadzić szkolenia i wydawać zaświadczenia. Zdaniem prof. Kowalewskiego, zmiana powinna iść w tym kierunku, by pośredników szkoliła korporacja - np. stowarzyszenie czy izba brokerska. Samorząd zawodowy powinien jednak być w takim wypadku powołany ustawowo.
Prof. Kowalewski wskazuje także na inne błędy dotychczasowych regulacji.
- Pojawił się problem, czy broker może udzielać porad prawnych - przypomina profesor. - Jest tu niejasność, bo jak udzielać w tej dziedzinie porad, rekomendacji, jak przeprowadzać analizy, bez dotykania prawa? Porada co do warunków ubezpieczenia to jest przecież porada prawna, ale ustawa tego tak nie kwalifikuje. Dopuszczając świadczenie usług prawnych przez osoby nie będące adwokatami czy radcami, zapomniano o ubezpieczeniach - a czy taki prawnik, prowadzący działalność "na wariackich papierach” jest lepszy od przeszkolonego adwokata po aplikacjach? Nie - ryzyko, że wyrządzi szkodę swoją poradą jest nawet większe. O tym zarzucie zapomniał także Trybunał Konstytucyjny, badając te przepisy. A nie dość, że do udzielania takich porad nie trzeba mieć kwalifikacji, to jeszcze nie trzeba płacić VAT, jak muszą to robić na przykład adwokaci.
Kolejne problemy, natury praktycznej, może też powodować wymaganie od przyszłych brokerów trzech lat praktyki w zakładach ubezpieczeń - jak zdobyć taką pracę, żeby później zostać brokerem?

Podobnych wątpliwości można znaleźć więcej. Czy zostaną one zniwelowane podczas procesu legislacyjnego, dopiero się okaże. Warto się im jednak przyjrzeć, zanim nieprzemyślane regulacje zdążą wywołać realne kłopoty. A łatwo przeoczyć prawnicze usterki w masie przepisów, które obowiazują i które mają zostać zmienione. Projekt nowej regulacji umowy ubezpieczenia w kodeksie cywilnym przewiduje zmianę zdecydowanej większości spośród 29 artykułów kodeksu, dotyczących umowy ubezpieczenia. Wiele z nich ma przy tym zostać zmienionych gruntownie. Już to samo spowoduje, że zakłady ubezpieczeń będą musiały przygotować nowy kształt ogólnych warunków umów.

W tekście wykorzystano fragmenty wystąpienia prof. Eugeniusza Kowalewskiego podczas IX Kongresu Brokerów w maju 2006 r.

Tomasz Borkowski

Wróć do czytelni