ESSENCE Magazyn ludzi sukcesu | 19 wrzesień 2008

* Pokazana okładka tytułu jest aktualną okładką tytułu ESSENCE Magazyn ludzi sukcesu. Kiosk24.pl nie gwarantuje, że czytany artykuł pochodzi z numeru, którego okładka jest prezentowana.
Luksus to możliwość sięgnięcia po coś, co jest dostępne tylko nielicznym. Rzecz elitarna. Ale odnalezienie pozasłownikowej definicji tego sformułowania nie jest sprawą łatwą. Luksus to kwestia indywidualna, trudno uchwytna, bo ściśle związana z naszymi cechami charakteru oraz sposobem postrzegania świata.
Przez cały okres PRL sformułowanie „luksus” było czymś nieprzystojnym, stanowiło synonim zepsucia i wyzysku. „Tamci to siedzą w swoich luksusowych daczach” mówiło się często o tych, którym chciano okazać brak szacunku. Przez długie lata pożądanie luksusu materialnego było zatem swego rodzaju tematem tabu. Początek lat 90. to zmienił, ale nie do końca, co doskonale charakteryzuje hasło reklamowe Pauliny Fedak z 1992 roku: „Podaruj sobie odrobinę luksusu”. Świetnie wyczuwało i definiowało ono stosunek Polaków do luksusu. Polaków bez wyjątku – zarówno tych, którzy stracili na transformacji, jak i nowobogackich snobów. Ta ujęta w fantastyczne ramy hasła reklamowego „odrobina” grała na tym właśnie ambiwalentnym stosunku do luksusu, który w naszej mentalności był schedą po socjalizmie. Z jednej strony – można już było zakosztować luksusu i każdy tego pragnął, z drugiej – tkwiły w naszej głowie, choćby i nieuświadomione, frazesy o pławieniu się w przepychu, obmierzłym luksusie i zgniłym kapitalizmie. Ta „odrobina” miała ten problem bezboleśnie rozwiązywać (na marginesie: maksymalnie poszerzając grono odbiorców reklamy). Każdy czuł, że przecież od czasu do czasu małe szaleństwo nie zaszkodzi. Każdy ma ochotę od czasu do czasu sobie podogadzać, nie tak od razu, nie pełnymi garściami, tylko odrobinę, bez przesady, by tę odrobinę w porę odstawić, uśmierzając nadciągające poczucie winy. Czy luksus dzieli się na drobiny i czy w ogóle jest czymś podzielnym, pozostawało wtedy kwestią drugorzędną. Dziś wiadomo: jest lub go nie ma. Wtedy jednak powszechne było działanie wedle tej cząstkowej miary. Samochód był kiepski, ale za to jego spojler, ho ho, kosztował piątą część jego wartości. Spodnie i trzeszcząca skóra pamiętały jeszcze tureckie garbarnie, ale za to walizkowy telefon komórkowy robił wrażenie na każdym zagranicznym kontrahencie. Dziś luksus jest już pojmowany jako całość, ale, jak na ironię, czasami odbiega od sensu materialnego.
(...)
Marek Łuszczyna
Artykuł w całości jako plik PDF do pobrania znajduje się w zakładce Opis w ofercie tytułu ESSENCE magazyn ludzi sukcesu
Wróć do czytelni