Magazyn Siatkówka | 02 marzec 2006

* Pokazana okładka tytułu jest aktualną okładką tytułu Magazyn Siatkówka. Kiosk24.pl nie gwarantuje, że czytany artykuł pochodzi z numeru, którego okładka jest prezentowana.
Siatkarki Grześków Kalisz nie awansowały do fazy play off Ligi Mistrzyń. Swoją szansę przegrały w tie-breakach meczów z zespołami z Baku, Stambułu i Teneryfy. - Grałyśmy w tej edycji Ligi Mistrzyń dobrze, ale pechowo - powiedziała po meczu z Pallavolo Sirio Perugia kapitan Grześków, Maria Liktoras.
Nie da się ukryć, że w słowach Maszy jest wiele prawdy. Bardziej brutalni obserwatorzy zmagań kaliskich siatkarek mogliby nawet powiedzieć, że dziewczyny nie przegrywały pechowo, ale po "frajersku”. Aż przykro przypominać porażkę w tie-breaku z Teneryfa Marichal, kiedy to zawodniczki Grześków - głównie dzięki zagrywkom Anny Woźniakowskiej - zdobyły nad Hiszpankami siedmiopunktową przewagę. Najstarsi kibice nie pamiętają kiedy ktokolwiek zdołał zmarnować taką przewagę i nie wygrać piątego seta prowadząc 7:0. Niestety, siatkarki z Teneryfy zdołały odrobić straty, bo kaliszanki zaczęły popełniać błąd za błędem. Zupełnie jakby ktoś puścił na nie urok... Ale wróćmy do piątego meczu LM.
Trener Lalek przestał wygrywać
Nikt nie ukrywał, że spotkania z Azerrailem Baku nie będą spacerkiem. W tym zespole gra prawie cała reprezentacja Azerbejdżanu, który już nie raz pokazał, że jest trudnym przeciwnikiem. Przekonały się o tym też siatkarki z Kalisza, które spotkały się z Azerkami także w ubiegłorocznej edycji Ligi Mistrzyń. Pierwszy mecz Grześki dość gładko przegrały, choć występowały przed własną publicznością w podkaliskim Opatówku. W rewanżu kaliszanki zagrały już znacznie lepiej. Raziły zagrywką, stopowały ataki gwiazdy Azerrailu, Natalii Mammadowej, oszukiwały Walerię Korotienko, najlepszą libero niedawnych mistrzostw Europy. Co z tego, skoro w tie-breaku zabrakło dokładności, skuteczności, a może szczęścia. Azerki zdobyły siedemnasty, wygrywający punkt po nieudanej "kiwce” w taśmę rozgrywającej Marty Pluty. Po meczu kamera pokazała ukrytą w dłoniach twarz Marty. Prawdopodobnie płakała.
Przeprawa w Stambule
Mecz w Stambule również zwiastował wielkie emocje. Turczynki nie były w tym okresie w rewelacyjnej formie, ale udało im się doprowadzić do zwycięstwa. Tym razem w końcówce meczu gospodyniom trochę pomogli sędziowie. Jednak Nezlihan Demir i jej koleżanki grały na tyle solidnie, że wszelkie protesty były nieuzasadnione. Mimo wszystko, polskim obserwatorom tego meczu, podobała się postawa kaliskich siatkarek. - Mam zamiar powołać kilka zawodniczek Grześków do kadry Polski. Anna Woźniakowska i Marta Pluta trafiłyby do kadry B, a Martę musiałbym poduczyć odbicia palcami. Natomiast Anna Barańska ma szansę od razu znaleźć się w kadrze A - mówił podczas komentarza dla telewizji Polsat, trener reprezentacji Polski, Andrzej Niemczyk.
Feralne 7:0
Przed meczem z Teneryfa Marichal panowały optymistyczne nastroje. Kaliszankom udało się już pokonać tą drużynę w meczu wyjazdowym. Poza tym miały motywację, bo dalej istniała spora szansa na zakwalifikowanie się do następnej rundy LM. Przebieg meczu pokazał, że Hiszpanki nie są w najwyższej formie, ale... Grześki znów nie sprostały w tie-breaku. I to trwoniąc osławioną przewagę siedmiu punktów. - Nie wiem dlaczego moje zawodniczki zawodzą w końcówkach meczów. Trudno mi powiedzieć dlaczego dziś tak to się skończyło. Wiem natomiast, że jest to mój ostatni mecz LM z tą drużyną - mówił szczerze przejęty trener Wojciech Lalek. Szkoleniowiec od początku sezonu pracował pod presją, a podczas meczu z Hiszpankami pracował twarzą w twarz z siedzącym na trybunach Igorem Prielożnym. Trenerem zwolnionym z Jastrzębia za brak wyników, który miał zastąpić kaliszanina.
Zmiana warty
Okazało się, że rzeczywiście słowacki szkoleniowiec miał objąć stery Grześków Kalisz, ale dopiero po zakończeniu rozgrywek Ligi Mistrzyń. Na rewanżowy mecz do Zagrzebia pojechał jeszcze trener Lalek, którego podopieczne gładko wygrały z niżej notowaną drużyną Mladosti. W grupie B LM sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, więc Grześki Kalisz miały szansę na awans prawie do ostatniej chwili. Rozgorzały kalkulacje. Najlepiej liczyły jednak siatkarki Kalisza, które przed spotkaniem z Pallavolo Sirio Perugia już wiedziały, że z ich awansu nici. Zagrały mało ambitnie i przegrały 1:3. Za ten wynik może się czuć odpowiedzialny drugi trener Grześków, Mariusz Pieczonka, który prowadził drużynę pod nieobecność Igora Prielożnego (wyjechał podpisać kontrakt z męską reprezentacją Czech). Na dodatek gwiazdą ostatniego meczu kaliszanek w LM nie była żadna z gospodyń, ale zawodniczka Perugii, Dorota Świeniewicz, najlepsza siatkarka Europy.
Brawo Opatówek!
Pozytywnym akcentem wszystkich spotkań Ligi Mistrzyń w Polsce było... przyjęcie z jakim spotkały się zagraniczne zespoły. Po każdym meczu w podkaliskim Opatówku czekał na siatkarki i inne związane z tym sportem osoby, wystawny bankiet. Siatkarki, na czele z Virginią De Carne, były proszone do tańca. Wszystkie zawodniczki chwaliły sobie polskie jedzenie. Siatkarskiego bakcyla złapał też wójt gminy Opatówek. Natomiast dyrektor klubu, Jerzy Witczak, już po zakończeniu rozgrywek LM, sprowadził do swojej drużyny wzmocnienie w postaci utalentowanej Izabeli Żebrowskiej, która ma pomóc Grześkom w zdobyciu kolejnego tytułu mistrza Polski. Dyrektorowi marzy się Liga Mistrzyń za rok. Zobaczymy czy tak będzie.
Aneta Stylska
Wróć do czytelni