Czytelnia Kiosk24.pl

Czy umiemy wydawać pieniądze przeznaczone na politykę regionalna?

Europejski Doradca Samorządowy | 08 listopad 2007


Europejski Doradca Samorządowy

Zamów prenumeratę tego tytułu

* Pokazana okładka tytułu jest aktualną okładką tytułu Europejski Doradca Samorządowy. Kiosk24.pl nie gwarantuje, że czytany artykuł pochodzi z numeru, którego okładka jest prezentowana.

Czy umiemy wydawać pieniądze przeznaczone na politykę regionalną?

 

Polityka regionalna jest jedną z młodszych polityk wspólnotowych. Dopiero w roku 1968 utworzono Dyrekcję Generalną do spraw Polityki Regionalnej, a w roku 1972 utworzono Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego. Podstawy polityki strukturalnej  określone jako „Spójność Ekonomiczna i Socjalna” sformułowane zostały w roku 1986 w Traktacie o Wspólnocie Europejskiej.  

 

Informacje o polityce regionalnej

 

W odpowiednich dokumentach każdy bez większego trudu znajdzie informacje na temat celów polityki regionalnej. Stopniowo ograniczano ich liczbę i obecnie wymieniane są trzy: 1. wspomaganie rozwoju regionów o PKB na 1 mieszkańca poniżej 75% średniej UE; 2. wspieranie ekonomicznej i społecznej konwergencji regionów o trudnościach strukturalnych; 3. pomoc w rozwoju edukacji.

            Na stronach internetowych Komisji Europejskiej dostępna jest pełna informacja o instrumentach polityki regionalnej, w tym o środkach z poszczególnych funduszy, procedurach ich przyznawania. W Polsce za politykę regionalną odpowiada obecnie Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, koordynując działania wszystkich instytucji uczestniczących w procesie tworzenia i realizacji tej polityki. Wszystkim poszukującym wiedzy na ten temat można polecić korzystanie z dość dobrze zaplanowanej i w miarę aktualnej witryny internetowej ministerstwa www.funduszestrukturalne.gov.pl

 

Dotychczasowe doświadczenia

 

            Rok 2007 jest czwartym rokiem uczestniczenia Polski w polityce UE, po raz pierwszy jednak mieliśmy możliwość udziału we wszystkich fazach  powstawania budżetu UE na lata 2007-2013, bogatsi o doświadczenia z okresu 2004-2006.

Gdy w 2001 roku rozpoczęłam pracę w Ministerstwie Gospodarki jako wiceminister odpowiedzialny za przygotowanie Polski do korzystania z funduszy europejskich, podstawowym problemem sygnalizowanym zarówno przez Komisję Europejską jak i przyszłych polskich beneficjentów, była obawa o odpowiednią ilość dobrych projektów zapewniających absorpcję przyznanych Polsce funduszy.  

 To niepewność w tej kwestii była powodem nadmiernej centralizacji w zarządzaniu operacyjnym programem rozwoju regionalnego, ograniczającej samodzielność samorządu  w tworzeniu odrębnych dla każdego województwa programu rozwoju regionalnego i zezwalającej  ministerstwu na interwencję w postaci przenoszenia środków między poszczególnymi województwami.

 

Pesymizm nie uzasadniony

 

            Okazało się, że ocena umiejętności w przygotowaniu projektów a przede wszystkim przewidywania co do skali popytu na europejskie fundusze były nadmiernie pesymistyczne. Ilość zgłoszonych wniosków znacznie przekroczyła wielkość przyznanych Polsce środków.

Obecnie, w przewidywaniu podobnej sytuacji i w trosce o bardziej sprawny proces przygotowania projektów oraz zmniejszenie kosztów związanych z przygotowaniem wniosków  wprowadzono praktykę wstępnej kwalifikacji projektów  i umieszczaniu ich na specjalnych listach. Pojawia się jednak pewne niebezpieczeństwo braku przejrzystości w tworzeniu tych list, nie znane są bowiem do końca kryteria selekcji projektów.

 

Słabości administracji

 

Drugim rodzajem niepewności był poziom  sprawności administracji samorządowej i rządowej w procesie             selekcji wniosków i uruchamiania finansowania. Zgromadzone doświadczenia pozwoliły obecnie na wprowadzenie wielu korzystnych zmian w postaci ograniczenia liczby niezbędnych załączników, uproszczenia formularzy poprawy przepływu informacji. Nadal jednak przeszkodą jest przewlekłość procedur, niestabilność przepisów, szczególnie dotkliwa, gdy przepisy zmieniane są w trakcie realizacji projektu, a przede wszystkim zbyt wolne uruchamianie kolejnych płatności, grożące niekiedy utratą płynności  przez korzystających z  unijnego finansowania.

Warto zwrócić uwagę, że zarówno zła jakość przepisów jak i relatywnie niska sprawność administracji to cechy występujące nie tylko w obszarze polityki regionalnej. Wymienia się je jako główne bariery w funkcjonowaniu sektora prywatnego, w tym zwłaszcza  małych i średnich przedsiębiorstw, są również przeszkodą w dostępie każdego z nas do usług publicznych.  U ich podłoża leży głęboko zakodowana i być może odziedziczona po poprzednim systemie nieufność władzy do obywateli i  nadmierna wiara w skuteczność inflacji przepisów. Wydaje się, że bardziej aktywne niż dotychczas, włączenie się Polski, w tym zwłaszcza samorządów, do zapoczątkowanej w roku 2002 reformy regulacji w UE może przyczynić się do szybszej eliminacji zbędnych przepisów i poprawy jakości prawa.

 

Siła konsultacji     

 

Trzecim obszarem, wymagającym, moim zdaniem, większej uwagi jest sposób podejścia do praktyki konsultowania treści  przygotowywanych dokumentów programowych z możliwie jak największą liczbą zainteresowanych środowisk. Zbyt często konsultacje te traktowane są w sposób czysto formalny, a aktywność uczestników takich spotkań niedostateczna. Ideałem byłyby żywe, a nawet burzliwe dyskusje nad zgłaszanymi propozycjami, prezentowanie alternatywnych sposobów rozwiązania zgłoszonych do finansowania propozycji, zmuszenie przedstawicieli administracji prezentujących programy do obrony swojego stanowiska i jego zmiany w przypadku przegranej walki na argumenty. Nie ulega wątpliwości, że  regiony z dużą liczba dobrze działających organizacji pozarządowych i dobrą współpracą wszystkich lokalnych instytucji, mogą mieć znaczny wpływ na kształt krajowej, a także unijnej polityki regionalnej,

 

Trudna sztuka negocjacji

 

Czwartym  problemem jest sposób negocjowania krajowych dokumentów  z Komisją Europejską. Niekiedy formułowany jest pogląd o konieczności zajmowania twardego stanowiska i bardziej intensywnej obrony polskich interesów w UE. Sądzę, że o sukcesie w negocjacjach decyduje przede wszystkim dobre przygotowanie merytorycznej umiejętność osiągania kompromisu, a także sztuka pozyskiwania jak największej liczby zwolenników zgłaszanych propozycji. Naszą słabością jest często brak dobrego uzasadnienia zajmowanego stanowiska, upór przy braku argumentów jest bardzo złą taktyką w negocjacjach i na ogół kończy się przegraną. W  krótkiej historii polityki regionalnej UE znaleźć można wiele przykładów wprowadzania korzystnych dla poszczególnych krajów rozwiązań, w przypadku Polski jest to  utworzenie dodatkowego programu dla czterech wschodnich województw. Na pewno konieczna jest jeszcze większa  tego rodzaju aktywność, w tym zwłaszcza ze strony władz lokalnych, najlepiej znających potrzeby swoich regionów.

 

Wiele jeszcze przed nami

 

Powyższe uwagi to tylko fragment oceny dotychczasowej realizacji polityki regionalnej UE w Polsce. Na pełną ocenę jest chyba za wcześnie, wiele projektów jest jeszcze w toku, a efekty większości z nich wystąpią z pewnym opóźnieniem. Już teraz jednak warto rozpocząć szeroką debatę publiczną na temat tego, jak można zwiększyć efektywność dostępnych instrumentów polityki regionalnej. Wysoka absorpcja środków, równoznaczna z wydaniem miliardów Euro jest sukcesem, bo oznacza umiejętność zgłaszania odpowiednio dużego popytu oraz zaspokajania go zgodnie z określonymi, na ogół  dość rygorystycznymi zasadami. Ważna jest jednak struktura tego popytu, to, czy finansować będziemy projekty najszybciej zmniejszające nasze opóźnienie cywilizacyjne. Podobnie  jak to się dzieje się przy inwestowaniu środków w firmie, powinniśmy mieć pewność, że inwestujemy w rozwiązania,  które zapewnią korzyści  wyższe od kosztu utraconych możliwości w innych projektach.

Czy zawsze jesteśmy przekonani, że odrzucony w konkursie projekt lub projekt nie zakwalifikowany  do umieszczenia na określonej liście przyniósłby mniejsze korzyści? Czy ocena skutków poszczególnych projektów  przygotowana jest na podstawie ilościowych, wyrażonych w pieniądzu mierników, czy też oparta jest tylko o intuicję i to niekoniecznie dobrze poinformowaną. 

Warto poszukiwać odpowiedzi na te pytania w procesie konsultacji społecznych, warto rozpętać dyskusję na ten temat w mediach, środowiskach naukowych i na spotkaniach obywatelskich w każdej gminie.


dr hab. Ewa Freyberg, profesor SGH. Absolwentka Wydziału Handlu Zagranicznego SGPiS. W latach 1994-1997 podsekretarz stanu w Ministerstwie Przekształceń Własnościowych, poseł na Sejm 1997-2001. W okresie 2001-2004 podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki oraz Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu, członek zespołu negocjującego warunki przystąpienia Polski do UE.  

Wróć do czytelni